Wszycie owodni po poparzeniu rogówki

Witam,
moja mama na skutek wypadku poparzyła sobie rogówkę żrącym płynem.
Leczenie trwa już sporo czasu i są pewne komplikacje.
Na jednym z pierwszych zabiegów miała wszytą owodnie w celu szybszej regeneracji rogówki, ale ostatnia decyzja lekarza prowadzącego była taka że konieczne będzie ponowne wszycie owodni.
Czytałem że powodzeniem kończy się 80% takich zabiegów, nie bardzo rozumiem tylko jak to traktować. Czy te 20% wynika ze specyfiki danego organizmu i kolejny zabieg też prawdopodobnie skończy się niepowodzeniem ( bo np. mama nie ma jakiegoś czynnika, czy uczulenie itp. ) czy przed kolejnym zabiegiem niezależnie od przeszłości ma znów 80% szans na powodzenie?

pzdr

Te 20% wynika z tego czy nie dojdzie na przykład do zapalenia lub infekcji, w obrębie wszczepionego fragmentu nowej tkanki. Poza tym rogówka może nie spełniać swojej roli w wyniku powstawania blizn itp.
Alternatywą mógłby być przeszczep rogówki.

Dzięki serdeczne za szybką odpowiedź...
No właśnie pierwsze wszycie zakończyło się dużym stanem zapalnym. Ból, zaczerwienienie , przekrwienie.
została usunięta nałożona na oko soczewka i obecnie mama jest na silnych antybiotykach i środkach przeciwzapalnych ... i czeka na kolejny zabieg wszycia owodni.
Czyli na wynik zabiegu wpływ ma raczej stan rogówki, sam przebieg zabiegu a nie specyfika organizmu który z miejsca odrzuca taki *przeszczep* ?

Strony: 1