Utrata panowania nad emocjami, głównie złością

Witam. Zdecydowalam sie poszukac pomocy na forum, byc moze ktos bedzie umial doradzic mi co robic w mojej sytuacji.
Mam 31 lat,jestem mezatka , mam 20 miesieczne dziecko. Od zawsze bylam osoba nerwowa, latwo wpadajaca w zlosc. Do pewnego momentu potrafilam poradzic sobie ze swoimi emocjami,ale ostatnio stracilam nad nimi kontrole. Moj maz jest impotentem i nie mam juz sily tak dalej zyc. Przez te kilka lat kiedy ze soba jestesmy sprawil ze moja *seksualnosc*zupelnie zanikla. Nie mam ochoty na seks, zwlaszcza z nim. Czuje do niego nienawisc, nie mam ochoty zyc z nim pod jednym dachem. Wiem ze nie jestem dobra zona, i wcale mi na tym nie zalezy, nie dla niego. Bardzo jednak chcialabym miec drugie dziecko i od pol roku zmuszam sie do seksu raz w miesiacu w okresie kiedy mam owulacje. Niestety maz jest tak zestresowany faktem ze to ten dzien ze nie ma szans na odbycie normalnego stosunku a co za tym idzie zajcie w ciaze. Wokolo moje kolezanki co chwile oglaszaja ze spodziewaja sie dziecka, to jeszcze bardziej mnie dobija.Pragnienie dziecka jest ogromne- nie chce siedziec w pieluchach w wieku 40 lat, wiem ze zbliza sie ostatni dzwonek na ciaze. Tymczasem kazda owulacja to ogromny stres i mnostwo nerwow i zlosci po nieudanych probach. kolejne miesiace mijaja , znowu trzeba czekac 4 tygodnie do nastepnej owulacji,tylko po to zeby sie przekonac ze kolejna szansa zostala znow zaprzepaszczona.O seksie w inne dni nie ma mowy,pzrze caly miesiac czuje do meza okropna zlosc i nienawisc. Wbrew sobie przed kazda owulacja probuje zmusic sie do seksu, co jeszcze bardziej poglebia moja zlosc.
Osttanio pojawily sie dodatkowe problemy dotyczace zdrowia naszego dziecka i problemy w pracy. Nie daje sobie z tym rady. Caly dzien placze, nie mam ochoty jesc,nie mam ochoty zajmowac sie swoim dzieckiem. Caly dzien nie odzywam sie do swojej corki,bo czuje przogromne uczucie zlosci na caly swiat. Krzyk to moj codzienny sposob bycia. Krzycze na corke , na meza. Nienawidze siebie za bycie zla matka,ale nie potrafie zapanowac nad wybuchem zlosci.Nie mam ochoty widywac sie ze znajomymi, wyjsc z domu po zakupy, na nic. Czasem przychodza lepsze dni kiedy mam energie i robie mnostwo rzeczy, ale byle pierdola potrafi popsuc taki dzien i znowu wprowadzic mnie w ten okropny swiat zlosci, takiej ktora wyciska lzy bezradnosci w oczach. Nie moge tak dalej zyc. Nie chce zeby moje dziecko patrzylo codziennie na wkurzona lub placzaca matke. Nie potrafie sie jednak zmienic i nie daje juz rady. Zaczelam miec mysli samobojcze, ale mysl o zosawieniu coreczki skutecznie je blokuje. Boje sie ze nie wytrzymam i zrobie sobie krzywde, boje sie ze juz nie ma wyjscia z tej beznadziejnej sytuacji. Co ja mam robic? czy ktos potrafi mi doradzic? z gory dziekuje.

To co Pani opisuje może wskazywać na depresję - trzeba zebrać się w sobie i pójść do psychiatry, poważnie, nie ma co się męczyć. Jest wiele opisanych w tej sytuacji czynników, które mogły wywołać depresję. Poza tym można też myśleć o zaburzeniach nerwicowych. W obu sytuacjach w leczeniu stosuje się preparaty przeciwdepresyjne i psychoterapię. Leczenie jest przewlekłe, ale bardzo często skuteczne.

Dziekuje bardzo za odpowiedz.Z psychiatra i leczeniem jest tylko ten problem , ze ja bardzo chce dziecka i zadna sila na swiecie nie zmusi mnie teraz do brania psychotropow, nawet takich ktore uznane sa za bezpieczne w ciazy. Leki zupelnie odpadaja, zreszta przeciez problem nie zniknie, moj maz nadal nie sprosta zadaniu. Myslalam o terapi u psychologa, ale czy to ma sens, przeciez to tylko wygadanie sie , ktore pewnie nie zmieni nic w mojej sytuacji...czy wogole jest jakies rozwiazanie? :(

Rzeczywiście są leki, które mogą być stosowane w ciąży - ja zastanowiłbym się jednak nad terapią, jeśli mamy do czynienia z depresją to lepiej chorobę leczyć, dlatego że sama ona może mieć niekorzystny wpływ na ciążę. Korzyści z leczenia przeważają nad ryzykiem. Psychoterapia powinna mieć równorzędne znaczenie, niestety często jest zaniedbywana, dlatego polecam również wizytę u psychologa.

Strony: 1