Stany lękowe, depresje i histerie
Witam, można by uznać że zgodziłam się z opinią psychiatry u którego ostatnio byłam że wszystkie moje problemy natury psychicznej są spowodowane złymi relacjami z matką. Do teraz nie mogę jej wybaczyć że realizowała na mnie od małego swoje niespełnione marzenia i odebrała mi coś co kocham a kazała mi robić coś czego do dzisiaj nie nawidzę... Nie mniej jednak ja boję się czegoś innego. zasami mam dziwne stany lękowe. Mimo że siedzę w czterech ścianach zaczynam się czegos panicznie bać. I to dzieje się wtedy kiedy moje życie jest poukładane i nic się złego mi nie dzieje. Z chłopakiem żyję dobrze, nie mogłam sobie wymarzyć lepszego, na studiach ok, z rodzicami też mniej więcej a ja popadam w depresje i histerię, mam stany lękowe... Natomiast keidy działo mi się źle to miałąm wręcz przeciwny nastrój. Czułam się świetnie i nic mi nie było, ale wtedy z rodzicami prowadziłam wojnę, mój ówczesny partner mnie bił i znęcał się nade mną... Poza tym co dzisiaj uważam że jest straszne, nie przejęłam się faktem iż poroniłam 2 lata temu. Do dzisiaj wręcz się z tego cieszę i uważam że nie jest to normalne... Ponadto mam takie dni że kompletnie nie kontaktuję, boję się nie tylko o siebie ale i innych użytkowników dróg. Jadę samochodem i czuję się jak w letargu lub transie. Widze drogę, wiem że jadę, reaguję ale czuję się jakbym siedziała obok siebie i patrzyła na to z takim niechceniem. Ponadto jak chcę się nad czymś tak skupić, to dzdarzyło mi się ostatnio na zajęciach. Siedziałam słuchałam wykładu i próbowałąm sie skupić keidy nagle.. no właśnie, od koleżanek dowiedziałam się że nie kontaktowałam pół godziny, siedziałam zamurowana jak kamień machano mi przed oczyma a ja nie kontaktowałąm. Co dziwne ja paiętam tylkop że słysząłam ze ktoś coś wi, ale co i do kogo? nie wiem. Zdarzyło mi się raz że *odpłynęłam* poszłam się kąpać... I to tyle co pamiętam. Z relacji mojej rodzicielki wynika że po prostu straciłam kontakt z rzeczywistością. Wyszłam z wanny zaczęłam wyć i tarzać się po łóżku ,mówić w innym języku i podobno mówiłam do kogoś. Moja matka kiedy wymieniła imię osoby, do której mówiłam, zbadłam. Ona jej nigdy nie znała i nie słyszała tego imienia! Tak nazywał się mój przyjaciel, który popełnił samobójstwo! ponoć zacięcie do niego mówiłam w nieznanym jej języku... Przyjechało pogotowie, wzięli mnie za psychicznie chorą, dostałam zastrzyk i pojechali. Obudziłam się w środku nocy i pamiętam że bolała mnie głowa jakbym miała mega kaca. Co dziwne nie wiem skąd pomysł że uczucie jakbym miała kaca bo nie pijam alkoholu! Ponadto uprzedzam pytanie. Nie biorę narkotyków ani nie wącham kleju. Mam jakieś dziwne jazdy. Ale chyba nie jest ze mną nie tak skoro pracowałam, studiuję języki obce i nie zachowuję się jakoś dziwnie? Psychiatra spytrał mnie na wizycie czy miałam dziwne doświadczenia. Nie powiedziałam mu wprost że czasami ja widze rzeczy, których nikt inny nie widzi i słyszę też coś czego inni nie słyszą. Przyznałam mu się tylko do tego że po tym jak zaginął mój kuzyn, ja siedziałąm w pustym mieszkaniu gdzie on mieszkał. Moja mam wieszała pranie w piwnicy. Na raz słyszałam jak coś się zwala na podłogę z hukiem. To ewidentnie dochodziło z pokoju zaginionego wówczas kuzyna. Weszłam do jego pokoju a na podłodze leżały wszystkie książki. Miał ich masę ale, on był pedantyczny! tam wszystklo było poukłądane równiutko i nikt nigdy niczego mu tam nie ruszał. Doznałam takie szoku że zwiałam do salonu i siedziałąm pdo kocem do czasu aż nie wróciła moja matka. Kiedy poszłam tam z nią... Wszystkie książki były na półkach. Myślałam że mi odwala konkretnie... Ale widziałam ze nie dawno leżały na ziemi! Matka patrzyła na mnie wtedy jak na kogoś psychicznego... Następnego dnia okazało się jednak że mój kuzyn nie żyje. Dlaczego? Szczerze to nikt nie wie, ale ponoć popełnił samobójstwo. Czy ze mną serio jest coś nie tak? We wtorek idę na konsultację do psychologa. Boję się przyznać do moich zwidów i omamów! Nie jestem psychiczna! poradźcie coś!
2012-02-17, 22:31
Miya
~
Według mnie lepiej skonsultować problem dalej z psychiatrą, a nie psychologiem. W ogóle wydaje mi się, że dobrze byłoby zrobić również rezonans magnetyczny głowy, bo może okazać się, że to nie jest choroba psychiczna, a coś się dzieje w mózgu. Niemniej problem wymaga diagnostyki i trzeba udać się z objawami do specjalistów.
2012-02-18, 08:28
markl
Miałam rezonans głowy, badanie eeg i kupe innych badań kiedy leżałam na neurologii. Nic nie wykazało neurolog wręcz chwaliła że mam nadzbyt rozwinięty mózg i w idealnym stanie. Nie mam już pojecia co dalej robić.
2012-02-18, 09:00
Miya
Zatem opisywane dolegliwości mogą być związane z zaburzeniami nerwicowymi lub innymi zaburzeniami psychicznymi np. depresją. W pierwszej kolejności nie myślałbym o czymś poważniejszym np. o schizofrenii. W związku z nadczynnością przytarczyc zaburzenia elektrolitowe, ogólnie dotyczące wapnia i jego poziomu we krwi, mogą wiązać się z wystąpieniem zaburzeń psychicznych, to też warto wziąć pod uwagę.
2012-02-18, 10:26
markl
Czyli wszystko sprowadza się nadzynności przytarczyc... Ehh w takim razie po tylu latach wreszie jakieś rozwiązanie.
2012-02-18, 11:12
Miya
~
