Powiększone węzły chłonne pod pachami przy chorobach nowotworowych

Czy przy chorobach nowotworowych zawsze są powiększone węzły chłonne pod pachami?

Nie zawsze nowotworom towarzyszy powiększenie węzłów chłonnych. Powiększone węzły (nie tylko pachowe) świadczą o rozprzestrzenianiu się nowotworu drogami chłonnymi. W przypadkach nowotworów np. przewodu pokarmowego węzły chłonne pachowe nie będą powiększone, nawet mimo zaawansowanego procesu.

W przypadku jakich nowotworów są powiększone węzły pod pachami?
Czy przy nowotworach wątroby, płuc, nerek lub woreczka żółciowego byłby powiększone?
Proszę Pana ja opiszę o co dokładnie chodzi. Otóż moja mama ma 44 lata. Od jakiegoś czasu narzeka na zdrowie, ale do lekarza nie idzie, bo jak twierdzi boi się, bo czuje, że coś jest nie tak. A konkretnie wmawia sobie, że jest bardzo chora.(mieliśmy kilka osób w rodzinie, które zmarły na raka). W ciągu ostatnich 2 lat zmarł mój tata i dziadek) Mama bardzo się tym zdołowała i teraz już od ponad roku chodzi przygnębiona i prawie ciągle coś ją boli. Raz brzuch, innym razem głowa, prawy bok, plecy na dole, gdzieś koło łopatek, znowu innym razem pod prawym żebrem i tak te bóle *chodzą*. Narzekała kilka miesięcy temu na zgagę, ale już jej przeszła bez żadnych leków. Z tego co wiem nie są to bóle silne, bo mama nie zażywa tabletek, ale fakt jest faktem, że ciągle coś. Naprawdę rzadko mamy samopoczucie jest dobre.
Zapytałam o te węzły, ponieważ chciałam jakoś mamę uspokoić. Wiem, że nie ma powiększonych. Nie chudnie, a nawet mogę stwierdzić, że przytyła. Nie zauważyłam, żeby miała biegunki. Zresztą mówiła, ze nie ma. Aha, krwi w stolcu też nie ma. Nie kaszle. Nie wymiotuje. Nie pali i nie pije alkoholu. Nawet kawy nie pije. Trochę ma jakby większy brzuch, ale tak jak pisałam mama ogólnie przytyła w nogach, ramionach, dostała tzw. boczków no i w brzuchu. Mówię, żeby poszła do lekarza to nie chce i nie mogę jej namówić :( Prawie ciągle chodzi jakaś przygnębiona.
Proszę o jakąś odpowiedź. Zdaję sobie sprawę, że doradzi Pan wizytę u lekarza, ale nie wiem jak mam mamę przekonać. Poza tym czy to co opisałam może świadczyć o czymś złym?

Zapomniałam dopisać, ze mama ma też bardzo dużą alergię. W kontakcie z kurzem, po powąchaniu kremu, który jej nie pasuje zapachem dostaje dużego kataru, który ją męczy nawet kilka godzin. Po zjedzeniu miodu, kąpieli w gorącej wodzie nawet bez dodatku płynu, po spoceniu się, po czyszczeniu czegoś np. cifem dostaje jakby pokrzywki. Szczególnie na rękach od łokcia do dłoni i na klatce piersiowej. Jak wychodzi z domu a jest np. mróz i zmarzną jej nogi a konkretnie uda, to po przyjściu do domu uda ma całe w różowej pokrzywce. Po kilkunastu minutach już jest wszystko OK. Oczywiście na całą tą alergię też nie bierze żadnych tabletek tylko czasami krople do nosa. A ta alergia trwa już z tego co pamiętam jakieś 7 lat. Narzekała także na jakieś rwania w różnych miejscach ciała, ale one chyba od kilku miesięcy się nie pojawiają.
Bardzo się tym wszystkim martwię.

Przepraszam, że znowu dopisuje, ale jeszcze coś mi się przypomniało. Od dłuższego czasu (może kilka miesięcy, może dłużej) temperatura jej ciała rzadko wynosi 36,6. Nie gorączkuje, za to przeważnie ma temperaturę w granicach 36,0 - 36,6.
Jak mój tata chorował, a było to w 2009 roku, mama zrobiła sobie wtedy bardzo dużo badań. Podstawowe, usg, ginekologiczne, TK jamy brzusznej, cukier, tarczyca, klatka piersiowa i wiele innych. Nie miała robionej kolonoskopii. Wszystkie badania wyszły dobrze, tylko na wątrobie był mały guzek. Po operacji i badaniu histopatologicznym okazało się, że to guzek łagodny ( angiolipoma ) .Wszystko wycięte w całości. Chodziła później na kontrolę i wszystko było dobrze. Ale od roku już nie chodzi i zaczęły się te różne pobolewania.
Sama nie wiem co o tym myśleć. Nigdy nic z mamą nie mogę zaplanować, bo nie wiem jak się będzie czuła. Jak ją nic nie boli to aż widać, że góry by przenosiła, a tylko coś zaboli to dostaje jakiegoś doła i nie chce jej się nawet wyjść z domu.
Proszę Pana o odpowiedź.

Przepraszam, chodziło o Angiomyolipome. Wcześniej napisałam niepoprawnie.

Powiększone węzły chłonne pachowe towarzyszą często nowotworom złośliwym piersi, białaczkom, chłoniakom, przy raku płuc są powiększone jedynie, jeśli tą drogą nowotwór przerzutuje, podobnie w przypadku innych nowotworów - jednak wymienione w drugim poście dają przerzuty innymi drogami chłonnymi, więc węzły nie są powiększone pod pachami. Mama musi mieć wykonane podstawowe badania (w związku z opisanymi dolegliwościami), objawy nie są specyficzne i mogą wskazywać na wiele chorób - trzeba zrobić morfologię krwi, USG jamy brzusznej, oznaczyć poziom CRP, elektrolitów, lipazy, ASPAT, ALAT, zrobić RTG klatki piersiowej.

Dziękuję za odpowiedź. Nie wiem czy uda mi się namówić mamę na te badania :(
Dzisiaj mama czuje się dobrze. Nic ją nie boli, ale ja nadal się martwię. Jeśli zaś chodzi o węzły chłonne to mama nie ma ich powiększonych. Ani pod pachami, ani w pachwinach. Proszę napisać o czym mogą świadczyć takie różne dolegliwości jakie ma moja mama?

Po wykonaniu podstawowych badań będzie można powiedzieć coś więcej - teraz mogę napisać, że objawy mogą wskazywać na wiele problemów, które mogą współistnieć ze sobą. Trzeba wykluczyć np. anemię, problemy z przewodem pokarmowym (żołądkiem, wątrobą, trzustką, nerkami), kręgosłupem, problemy endokrynologiczne (np. niedoczynność tarczycy, również menopauza może przebiegać z opisywanymi objawami). Też warto zastanowić się, czy przypadkiem mama nie cierpi na depresję lub zaburzenia nerwicowe.

Dziękuję za odpowiedź.
Hm, mama ogólnie jest osobą spokojną, ale jeśli chodzi o zdrowie to owszem na tym tle potrafi się denerwować. Przeżywa choroby nawet innych ludzi. Poza tym jak sobie nawet pomyśli o czymś złym to biega do łazienki, bo zaraz chce jej się siku. Ogólnie to był czas, że często czytała o chorobach, wmawiała sobie je a później chodziła do lekarza. Dbała zawsze o badania kontrolne i wykonywała je na bieżąco, ale od czasu operacji wątroby załamała się i po jakimś czasie jak się okazało, że wszystko jest już w porządku zaprzestała chodzić do lekarza. Mama nie pracuje, siedzi całymi dniami w domu. Czasami wyjdzie z tatą na spacer. I tylko się dołuje a do lekarza nie chce iść.
Proszę mi napisać bo wciąż mi chodzą złe myśli po głowie. Czy gdyby z mamą było bardzo źle, to przecież by chudła. Czy może być również tak, że przy tych okropnych chorobach człowiek nie chudnie?
Poza tym kiedyś czytałam, że jak ktoś ciągle myśli o chorobie jakiejś części ciała to w końcu zacznie go ta część ciała boleć. Może tak jest z mamą?
Myślę sobie również, że przecież miała operację. Brzuch rozcięty po całości, więc może boli ją też od samej operacji? Od tego cięcia? Może są to jakieś zrosty, czy rwanie na zmianę pogody? Nie wiem, bo nie znam się na tym.
Jeśli chodzi o menopauzę to czy mama nie jest na nią za młoda? Jeśli nie, to czy menopauza daje właśnie takie objawy?
Proszę o odpowiedzi na moje pytania.

Nie zawsze ciężkim chorobom towarzyszy chudnięcie, nie jest to dobry wskaźnik. Co do reakcji psychicznych, które wywołują w rezultacie ból to masz rację - jest to postać właśnie zaburzeń nerwicowych. Jeśli ból miałbym wiązać ze stanem po operacji to jest to możliwe pod kątem powstania zrostów pooperacyjnych, ale to też nie jest pewne (tego typu ból może występować przy zmianach pogody). Niektóre kobiety przechodzą menopauzę nieco wcześniej - w wieku 44 lat jest to możliwe, podczas menopauzy mogą pojawiać się opisywane dolegliwości, może tylko opisane bóle nie są specyficzne.

A ja już się pocieszałam, że jeśli mama nie chudnie i ogólnie ma apetyt to nie jest tak źle. Pocieszałam się również tym, że mama nie zawsze czuje się źle i że gdyby była bardzo chora to by czuła się coraz gorzej... ?Nie wiem czy dobrze myślę.
Jeśli chodzi o kręgosłup to wiem, że mama ma z nim problemy na pewno. I to na całym odcinku. W 2006 roku robiła RTG odcinka lędźwiowego i piersiowego. Nie znam dokładnie wyniku, musiałabym go poszukać, ale wiem, ze na odcinku piersiowym miała skoliozę lewoboczną i jakimiś rotacjami kręgów. W odcinku lędźwiowym nie pamiętam co było nie tak, ale już kilka lat temu mama miała problem z chodzeniem i bólem na dole pleców. Zdarzyło się to już chyba ze 3 razy od 2000 roku.
A skoro mama w 2006 roku miała coś nie tak i nic z tym niestety nie robiła, żadnej gimnastyki i rehabilitacji to może to wszystko chociażby na odcinku piersiowym przez te 5-6 lat jej się pogłębiło? I dlatego może też pewne dolegliwości odczuwać bardziej. Sama już nie wiem.
Co do menopauzy to jakie jeszcze mogłaby mieć objawy takie jakieś bardzo charakterystyczne?
Ja przepraszam, że tak Pana męczę.

Dzisiaj mama ogólnie też dobrze się czuję. Mówiła tylko, że przez chwilę czuła lekkie kłucie w okolicy wątroby.
Ale jak umyła włosy i zaczęła je suszyć (trwało to kilka minut, bo ma długie) to dostała różowych, swędzących plam z taką wysypką jak pokrzywka między piersiami, na bokach brzucha i rękach. Mówiła, że to od gorącego powietrza i że tak czasami ma już od dawna. Ma coś takiego również wtedy kiedy wejdzie do domu z mrozu lub odwrotnie, ale też nie zawsze. Więc zadam jeszcze jedno pytanie. Co to może być, czy to jakaś alergia?

Strony: 1 2 3 dalej ›