Ból serca, brzucha, słabość i inne dolegliwości

Witam,

Niestety mój problem dotyczy kilku dolegliwości i postanowiłem go opisać tutaj.

Może zacznę od tego, że od około miesiąca mam dolegliwości w postaci, zasłabnięć, kłucia w okolicy brzucha i serca, duszności, drżenie rąk i ogólne złe samopoczucie, czasami też czuje się bardzo senny mimo że śpię normalnie (kładę się zazwyczaj 22-23 i śpię z reguły do 7-8 - nigdy nie mniej niż 7 godzin). Wszystko zaczęlo się od tego, pewnego dnia miałem złe samopoczucie i wybrałem się do marketu na zakupy. Nagle się poczułem gorzej, zaczęło mi się robić duszno, a oddech był płytki, bicie serca przyśpieszone i krótkie. Potem wracając samochodem poczułem się jeszcze gorzej, zrobiło mi się strasznie zimno (mimo że miałem włączone ogrzewanie w samochodzie i bylem ciepło ubrany) i w czasie jazdy zrobiło mi się biało przed oczami i coraz gorzej słabo, ale byłem już blisko domu i gdy dojechałem od razu się położyłem do łóżka i po około 2 godzinach wszystko przeszło. Sytuacja się powtarza średnio co tydzień (nie jest identycznie ale podobnie, np któregoś dnia tak mnie zakuło serce, że myślałem że to jakiś zawał, ale również przeszło po kilku minutach). Około 1,5 roku temu miałem również podobne przypadki, że zaczynałem w swoim życiu pierwszą pracę i po 2 tygodniach się strasznie zdenerwowałem w pracy i właśnie się podobnie poczułem z tym że nie było jako takiego bólu serca, a zastępywał go ból brzucha i nudności. Wtedy chodziłem do lekarza, który na końcu po wyniach stwierdził że to wszystko jest na podłożu umysłowym i skierował mnie do psychologa a ten do psychiatry. Jednakże te wizyty nie pomagały, a psychiatra przepisał hydroxyzynium, który nie pomagał, wręcz odwrotnie. Następnie wtedy znów zwróciłem się do lekarza rodzinnego a ten przepisał mi jakieś leki na żołądek i wszystko ustąpiło do teraz. Z tym że w tej chwili żołądek bardzo sporadycznie daje o osobie znać. Najczęściej serce i tzw nerwówka, że musze tupać nogą albo się wiecznie gdzieś drapie, bo to czy tamto swędzi choć nic tam nie ma. Nie wiem co to jest i co z tym zrobić. W tej chwili jestem bezrobotny i boję się podjąć jakąkolwiek pracę, gdyż martwię się że ten problem znów będzie się potęgował i narobie sobie tylko wstydu w innym zakładzie pracy. Dodam także, że często żyje w stresie, a w ostatnich 2 latach bardzo wiele się wydarzyło w moim życiu, co bardzo przeżyłem i nie wiem czy to mogło mi się odbić na zdrowiu (w rodzinie zmarła prababcia, 3 wujków w tym jeden w październiku 2011, wszyscy byli mi bardzo bliscy, w lipcu 2011 brałem ślub, w 2010 kończyłem szkołę, zdawałem maturę, podjąłem pierwszą pracę o której wspominałem wcześniej itp. Proszę o poradę, co mogę zrobić, aby nie tracić czasu a żeby nie zaszkodzić sobie jakimiś lekami, wypisanymi przez nieudolnych lekarzy w najbliższej przychodni. Pozdrawiam

Moim zdaniem naprawdę u Ciebie nie ma podejrzenia choroby organicznej, wszystko ma moim zdaniem podłoże psychogenne.

Zatem jakie powinienem zrobić badania, żeby wykluczyć chorobę serca itp.? Jest jakiś dobry sposób żeby z tym walczyć? No chyba nie na tym życie polega, żeby się wiecznie wprowadzać w taki stan prawda?

Darko, zrobisz jak zechcesz, ale moim zdaniem lepiej byłoby spróbować porozmawiać z psychiatrą lub położyć się nawet na pewien czas na oddziale, żeby dobrze Cię zdiagnozowano, bo robiąc kolejne badania, na których nic zapewne nie wyjdzie, wkopiesz się w kolejne niepotrzebne koszty i będziesz tracił czas. Jeśli psychiatra uzna, że trzeba zrobić dodatkowe badania, to sam Cię na takie badania skieruje.

Pieniadze dla mnie nie graja roli, gdy chodzi o zdrowie, więc nie mówmy tutaj o kosztach, to nie firma, tylko organizm. Poza tym psychiatra też kosztuje.

Strony: 1