Bezskuteczne leczenie nerwicy lękowej, nerwicy natręctw i schizofrenii

Mam syna w wieku 25 lat, który jest leczony psychiatrycznie od ponad trzech lat. Na początku na nerwicę lekową, po czym na nerwicę natręctw, a w końcu na schizofrenie. Leczenie farmakologiczne nie pomaga a nawet nasila objawy. Miał robione EEG, tomograf i rezonans głowy, wyniki są prawidłowe. Ma ciągle zmieniane leki od: Anafranil, Fevarin, Stymuloton, Hydrozizinum, Rispolept, Xanax, Seroxat, Elicea, Abilifi, Clonazepan, Lorafem, Vorta, Zolafrem, Kwataplex, Alwenta, Velaxin, Zeldox, i znów Elice (w większej dawce), które mu nie pomagają, a nawet nasilają objawy. Problem jego polega na bardzo złym samopoczuciu, związanym z natrętnymi myślami, ciągłym przymusem liczenia. Każda czynność jest dla niego męczarnią, wymaga dużego wysiłku i czasu. Przy tym ma tzw. zahamowanie ruchowe, polegające na staniu w jednej pozycji lub wstawaniu z łóżka nawet 3 godziny po przebudzeniu (wiem że to podlega schizofrenii katonicznej). Mija mu to kiedy upora się z tymi natrętnymi, przerażającymi (jak sam to określa, bo jest świadom tego co się z nim dzieje, ale nie jest w stanie tego zmienić) myślami oraz ciągłym liczeniem, wtedy na chwilę opuszcza go lęk i zaczyna się ruszać, aby po kilku minutach wpaść w ten sam stan j/w. Syn skończył studia od trzech lat nie pracuje, nie jest w stanie, od trzech tygodni nie wychodzi z domu, ma wyłączony telefon i coraz trudniej jest z nim nawiązać kontakt. Proszę pomóżcie mi.

Syn naprawdę stosował bardzo dużo leków. Czy ktoś kiedykolwiek proponował inne metody leczenia, jak chociażby elektrowstrząsy?

Syn wymaga hospitalizacji, leczenie musi być prowadzone w warunkach szpitalnych. Można dalej próbować podawać kolejne leki, można również spróbować np. zastosować elektrowstrząsy. Schizofrenia katatoniczna należy do jednych z najcięższych stanów w psychiatrii niestety.

Strony: 1